sobota, 27 grudnia 2014

Wyścig organizowany przez Fly4Free

Ostatnio redakcja Fly4Free postanowiła zorganizować wyścig z Warszawy do Wrocławia po to, by zobaczyć jakim środkiem transportu najszybciej można się przemieszczać pomiędzy tymi dwoma miastami. Do wyścigu stanęły trzy najważniejsze środki transportu - samolot (w tym przypadku linii Ryanair), samochód (BMW X3) i pociąg (najnowsze Pendolino). Który z nich wygrał? 

Cały przebieg wyścigu można było śledzić na bieżąco na stronie fly4free, jednak relacja nadal jest dostępna pod tym adresem: http://www.fly4free.pl/wyscig-na-zywo-pendolino-kontra-bmw-i-boeing-737-start-o-1530/
Okazało się, że najszybciej do Wrocławia dotarła ekipa w BMW, drugie miejsce zajęła Ewelina lecąca Boeingiem 737, a ostatnie do mety dotarło Pendolino. 
A Wy jakim środkiem transportu lubicie się przemieszczać najbardziej? :) 

Ja szczerze mówiąc zawsze cenię sobie komfort jazdy, dlatego często podróżuję swoim samochodem, Na szczęście ostatnio udało mi się w nim w końcu naprawić webasto (polecam tę firmę, która uratowała moją podróż z Wrocławia do Gdańska - http://www.gawlik-przyczepy.pl/ogrzewanie-postojowe.html ;) ), więc teraz znowu mogę pojechać gdziekolwiek będę chciała :)     

Ryga



Ostatnim punktem mojej wyprawy była Ryga, czyli miasto położone pomiędzy Winem a Tallinem. Był to największy znak zapytania całej wyprawy. Miasto to wydawało się najmniej charakterystyczne, najmniej wyraziste. Nic bardziej mylnego. Pierwszym co rzuciło mi się w oczy i zrobiło piękną reklamę miastu był teren przy dworcu autobusowym. Pięknie odrestaurowany kompleks starych budynków zrobił na mnie ogromne wrażenie. Odnowione, dobrze oświetlone stare budownictwo potrafi stworzyć niesamowity klimat. Prosto z dworca udaliśmy się pieszo do Hostelu Dome Pearl, który znajdował się w samym centrum miasta. Typowe miejsce dla chcących zakwaterować się tanio i blisko centrum. Podsumowując całą wycieczkę, chyba najbardziej podobało mi się w Tallinie. Jest to miasto łączące w sobie tradycję i nowoczesność. Poza tym widać, że w tym mieście coś się dzieje. Do tego miasta najbardziej chciałabym wrócić. :)



poniedziałek, 24 listopada 2014

Tallinn


Po przeżyciach z Wilna, ruszyłam w stronę Tallinna. Szczerze mówiąc, nie wiedziałam czego mam się spodziewać po tym miejscu, zastanawiałam się ciągle czy będzie to miejsce bardziej podobne do Wilna, czy już raczej z klimatem skandynawskim.
Moje pierwsze wrażenie raczej podpowiadało mi, że Estończykom bliżej do Skandynawów, niż do bloku wschodniego, w którym tak naprawdę się znajdują. A miałam takie wrażenie przede wszystkim przez architekturę (dużo białych domków z drewna w mniejszych wioskach przez które przejeżdżałam), ale pewnie także przez pogodę. :) Niestety w Tallinnie było już czuć dosyć sporą różnicę temperatur. Gdy w Wilnie było ok. 12 stopni, w Estonii było już poniżej 4 stopni, więc musiałam się opatulić w ciepły szal i założyć ciepłe rękawiczki.
Hostel, w którym się zatrzymałam (Fat Margharet Hostel) był położony bardzo blisko morza, więc nad ranem przeszłam się zobaczyć, jak wygląda port. Dosyć ciekawie było zobaczyć Bałtyk z zupełnie innej strony. Zaraz przy morzu jest postawiona duża, betonowa "twierdza" (ciężko to inaczej nazwać..), na którą można było wejść i zobaczyć panoramę Tallina. I dodatkowo odczuć na własnej skórze jak zimny potrafi być wiatr na północy.
Gdy poszłam w stronę miasta, od razu zauważyłam różnicę między tym miastem, a Wilnem. W Tallinie wszystko tętniło życiem, stare miasto było przepiękne i można było naprawdę dobrze zjeść w wielu ciekawych miejscach. Poza tym w Tallinie czuć już było cywilizację, było widać, że jest to miasto na miarę stolicy, czego niestety nie mogłam powiedzieć o Wilnie.


niedziela, 16 listopada 2014

Wilno



Cześć!

Wybaczcie, że tak długo mnie nie było ale dopiero co wróciłam ze swojej podróży. Tak jak pisałam już we wcześniejszych postach, zorganizowałam sobie tygodniową wycieczkę po krajach nadbałtyckich. Pierwszym etapem podróży była Litwa, i właśnie dziś opiszę Wam swoje wrażenia po pobycie w Wilnie. :)

Kiedy wysiadłam z autokaru na dworcu głównym w centrum miasta byłam szczerze zaskoczona - dworzec ten wyglądał bardzo komunistycznie i było tam strasznie brudno. Raczej nie na miarę stolicy. Dookoła nie było tak naprawdę nic co mogłoby przykuć moją uwagę.
Po spacerze po starym mieście wrażenia były trochę lepsze. Można powiedzieć, że był tam dosyć przyjemny klimat, pomijając widok bezdomnych osób, które przy każdym przejściu koło nich dosyć nachalnie prosili o pieniądze. Na Starym Mieście można też było znaleźć wiele ciekawych knajpek, restauracji i kawiarni. Wydaje się, że są one o wiele bardziej alternatywne niż w Polsce.
Warto też było się przejść na Górę Trzech Krzyży, z której było widać piękną panoramę miasta.

Mimo wszystko klimat Wilna zupełnie mi nie pasował. Co prawda byłam tam tylko 2 dni, ale wydaje mi się, że nawet tak krótki czas wystarcza na to, żeby stwierdzić czy dane miejsce nam pasuje czy nie. Nie czułam się w tym mieście ani przyjemnie ani bezpiecznie (pewnie też dlatego, że ukradziono mi tam telefon). Na szczęście dalsza część podróży była o wiele bardziej przyjemna :)


środa, 22 października 2014

Zamawianie biletów lotniczych przez... telefon?

Macie problem ze znalezieniem tanich lotów? Lub może nie macie czasu na to, żeby spędzić pół dnia w wyszukiwarkach? Potrzebujesz pomocy?
Tym razem grupa Fly4Free ze współpracą z portalem Flipo.pl założyła biuro "call center", które ma na celu pomoc osobom, które szukają tanich lotów. Konsultant odbierający połączenie zobowiązuje się do znalezienia najtańszych biletów w sieci, a jak wiemy, Fly4Free możemy pod tym wzgledem zaufać :)
Usługa jest dosyć ciekawa i myślę, że też całkiem niedroga. Jeśli klient który otrzymał pomoc od konsultanta nie zdecyduje się na dany lot, wtedy nie płaci NIC. Gdy jednak zdecyduje się go zabookować , płaci 30 PLN (jest to kwota od jednego biletu, więc jeśli ktoś chce zamówić 3 bilety, płaci trzykrotnie).
Mimo wszystko dla osób, które nie są zorientowane w szukaniu tanich lotów, albo po prostu nie mają na to czasu, jest to usługa bardzo opłacalna. Na biletach znalezionych przez konsultantów nierzadko zaoszczędzą więcej niż 30 zł.

A oto numer pod który można dzwonić: 22 204 37 47

Więcej info tutaj: http://www.fly4free.pl/zapisz-ten-numer-22-204-37-47-najtansze-bilety-lotnicze-przez-telefon/

wtorek, 30 września 2014

Z Wrocławia do Warszawy najtaniej ... samolotem?

Cześć!

Ostatnio planowałam swoją kolejną podróż z Wrocławia do Warszawy i próbowałam jak za każdym razem znaleźć najtańsze połączenie. Ku mojemu zdziwieniu, między tymi miastami można się przemieszczać nie samochodem, nie pociągiem, ani żadnym busem, a... samolotem. Niemożliwe?
Całkiem niedawno Ryan Air wprowadził do swojej oferty przeloty wewnątrzkrajowe. Latać można nie tylko z Wrocławia i Warszawy, ale także z Gdańska. Jeśli śledzi się na bieżąco ceny przewoźnika, można zdobyć bilet za 38 zł w dwie strony!
A chyba nie muszę nikogo przekonywać do tego, że komunikacja samolotem jest o wiele szybsza i wygodniejsza. Jak się okazuje, może być także najtańsza. Co najważniejsze, loty nie odbywają się tylko kilka razy w tygodniu, ale codziennie!
Jest to niesamowite ułatwienie dla ludzi podróżujących po kraju w celach zawodowych i także świetna alternatywa dla innych środków komunikacji.



piątek, 26 września 2014

Vlog o Lipsku

Cześć wszystkim!

Pamiętacie jak pisałam ostatnio o Lipsku? Ostatnio mój dobry znajomy z okresu kiedy mieszkałam w tym mieście założył własny kanał na YouTube i pokazuje życie w Lipsku z własnej perspektywy. Jest to ciekawy eksperyment i mam nadzieję, że z czasem filmików będzie coraz więcej :) Na tym, który Wam udostępniam, poza "szalonymi" historiami Dushyanta można także zobaczyć jak wygląda to miasto nocą, albo też jak wygląda męska łazienka w głównej bibliotece uniwerystetu, która jest czynna 24 godziny na dobę :)
Enjoy!



https://www.youtube.com/watch?v=fNliE4hTWSA

wtorek, 9 września 2014

Praga za 24 PLN z Wrocławia!

Mówiłam Wam ostatnio o promocjach przewoźnika Simple Express, który oferuje pierwsze pięć miejsc na każdą trasę w cenie 12 PLN. Od niedawna z SE można jeździć z Wrocławia do Pragi. Nie wiem jak Wy, ale ja już się skusiłam i zamówiłam bilety na styczeń za 24 złote w dwie strony :) Teraz wystarczy tylko znaleźć tanie hostele w stolicy Czech i opracować trasę zwiedzania. Kiedy to zrobię, na pewno wszystko opublikuję!

Na koniec życzę Wam miłych podróży pod koniec sezonu :)

K.K

piątek, 22 sierpnia 2014

Lipsk – warto zwiedzić?

Nie da się ukryć, że Wschodnie Niemcy (poza Berlinem) nie są już dla turystów tak atrakcyjne jak kiedyś. Kolonia, Monachium czy Frankfurt są teraz częściej odwiedzane niż tereny Saksonii, a jeśli już ktoś wybiera się w te rejony to zwiedza zazwyczaj Drezno lub historyczny Weimar. A co z Lipskiem? Dlaczego to miasto jest bardziej atrakcyjne dla Niemców niż dla nas, turystów?

Być może moja opinia na temat tego miasta nie będzie obiektywna, ponieważ z racji, że mieszkałam tam przez jakiś okres mojego życia, mam duży sentyment do Lipska i oglądałam go z trochę innej perspektywy :) Mimo wszystko uważam, że Lipsk jest bardzo atrakcyjny, nie tylko do życia, ale także do zwiedzania.

Der Spiegel niedawno 'mianował' Lipsk „nowym Berlinem”. Ba, nawet lepszym Berlinem! Skąd taka opinia? Przede wszystkim ze statystyk. Lipsk jest aktualnie jednym z najlepiej rozwijających się miast, nie tylko gospodarczo, ale przede wszystkim kulturalnie. Można w nim zwiedzić między innymi Muzeum Sztuki Współczesnej czy też najbardziej znane Grassi Museum, a z drugiej strony wieczorem przejść się do klubu i zobaczyć wschodzące wielkie gwiazdy niemieckiej muzyki elektronicznej (w Lipsku zaczynali np. bracia Kalkbrenner). Najbardziej znaną alternatywną dzielnicą jest Plagwitz, w którym można się przejść po starej, prawie opuszczonej fabryce (tylko co jakiś czas są tam ogranizowane Flohmarkty albo imprezy kulturalne), albo zobaczyć prawdziwy obóz hippisów, którzy mieszkają w przyczepach nad rzeką.
Poza tym Lipsk ma bardzo ładne Stare Miasto z pięknymi odnowionymi kamieniczkami. Niedaleko ścisłego centrum znajduje się także kościół (Nikolaikirche), w którym jest pochowany J.S.Bach.
Dodatkowo można wjechać na największy budynek w centrum (znajduje się zaraz obok Uniwersytetu) i zobaczyć piękną panoramę miasta.


Pomimo wszystkich atrakcji (mniej lub bardziej fajnych) Lipsk broni się przede wszystkim swoim niepowtarzalnym klimatem. Na pewno nie można się w nim nudzić! :)  






wtorek, 19 sierpnia 2014

Z WARSZAWY DO SZTOKHOLMU ZA 50 PLN!

Macie ochotę zobaczyć Sztokholm? Zarezerwujcie bilety za 50 zł w dwie strony! 

Warszawa Modlin - Sztokholm Skavsta
Termin: 9.10 - 13.10.2014 (od czwartku do poniedziałku)
Przewoźnik: RyanAir
Bilety dostępne także dla dwóch osób. Śpieszcie się! :)  








wtorek, 12 sierpnia 2014

GDAŃSK + TURKU = 78 PLN we wrześniu w obie strony!

Nie macie żadnych planów na wrzesień? W takim razie mam dla Was wspaniałą propozycje :) Jeśli nie boicie się mroźnej Finlandii (która swoją drogą nie jest przecież aż tak mroźna ;)),Wizz Air proponuje lot z Gdańska do Turku na niecały tydzień już za 78 zł pod koniec września.
Jeśli się ktoś zdecyduje, zamawiam u niego pocztówkę! :)







piątek, 8 sierpnia 2014

Co warto zwiedzić w środkowej części Chorwacji? PART II

Hej! Jak już wcześniej obiecywałam, dzisiaj kolejna notka na temat tego, gdzie warto być i co warto zobaczyć w środkowej części Chorwacji.
Każdy kto był w Chorwacji zapewne wie, że wyznaczenie takich miejsc nie należy do łatwych zadań, ponieważ jest to tak piękny kraj, że najlepiej byłoby zwiedzić wszystko wzdłuż i wszerz :) Mimo wszystko postaram się obiektywnie polecić Wam to, co jest warte zobaczenia i dodać jakieś zdjęcia.


Zaczniemy od wyspy o nazwie HVAR, podobno jednej z najpiękniejszych wysp na świecie. Czy Hvar zasłużył na to miano? Według mnie jednocześnie tak i nie. Na pewno trzeba docenić klimat tej wyspy. Już na pierwszy rzut oka widać, że ma ona bogatą historie i godnie reprezentuje kulturę i tradycje Chorwatów. Można tutaj zobaczyć przede wszystkim przepiękne wąskie uliczki przy których rosną drzewa oliwne albo granatowce hodowane przez mieszkańców wyspy (Hvar z pewnością spodobałby się wszystkim tym, którzy lubią obcować z naturą). Każdy turysta jest tam też traktowany jak „swój”, podobno większość mieszkańców wyspy nie ma problemów z przyjmowaniem gości i częstowaniem ich lokalnymi potrawami lub alkoholami ;) Z drugiej strony od niedawna Hvar trochę stracił swój urok przez to, że stał się po prostu modny. Na wakacje wybiera się tam coraz więcej celebrytów, rozwija się także życie nocne i mam wrażenie, że wyspa ta stała się po prostu miejscem, w którym można się polansować. Ale cóż, musicie zwiedzić i ocenić sami :) Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej o Hvarze, to polecam tego bloga: http://wyspahvar.blogspot.com/




Drugim miasteczkiem jakie zwiedziłam w Chorwacji był BOL, który znajduje się na wyspie Brac. Jest to na pewno raj dla sportowców – windsurfingowcy mają tam zazwyczaj bardzo dobrą pogodę ze względu na stałe wiatry, nurkowie idealne warunki a tenisiści mogą korzystać z ponad dwudziestu kortów. Jeśli chodzi o zwiedzanie, można tam obejrzeć prehistoryczne pomniki i sarkofagi ale na mnie szczerze mówiąc urzekł tam jedynie port, widoczny na zdjęciu poniżej:



Poza miejscami typowo turystycznymi zdecydowałam się także wybrać do SPLITU, który jest jednym z największych miast Chorwacji. Jest to miasto w którym z pewnością jest co robić. Po przybyciu do Splitu rzucił mi się przede wszystkim bardzo duży kontrast - z jednej strony jest to miasto starożytnie, które powstało już na początku naszej ery, z drugiej jest to jeden z najważniejszych punktów gospodarczych Chorwacji, w których rozwija się przede wszystkim przemysł stoczniowy i chemiczny, z trzeciej z kolei Split wygląda jak kolejne miasto turystyczne … tylko że trochę większe. Ten kontrast może zarówno zachwycać jak i zniechęcać. Za najbardziej znaną atrakcją turystyczną uważa się Pałac Dioklecjana, który powstał ok 300 roku naszej ery i Świątynia Jupitera. Czy warto? Szczerze mówiąc nie wiem, mnie raczej nie zachwyciły :) Ja jednak nastawiłam się tam raczej na dłuuuugi spacer po centrum miasta i totalnie się w nim zakochałam :) Zresztą zobaczcie zdjęcia:





Akurat niedaleko Splitu znajduje się miasteczko, które na mnie zrobiło chyba największe wrażenie. Oczywiście mowa o TROGIRZE, którego starówka jest chyba najpiękniejsza jaką w życiu widziałam. Trogir wygląda jak typowo starożytnie miasto, w którym mimo upływu czasu nadal czuć ten prehistoryczny klimat ;) Jeśli ktoś jest bardziej fanem zwiedzania niż leżenia na plaży i opalania się, tow Trogirze na pewno nie będzie się nudził.






poniedziałek, 4 sierpnia 2014

CHORWACJA - czyli o czym warto pamiętać

Cześć!

W najbliższych postach chciałabym opisać dla Was swoją podróż do Chorwacji, do której mam ogrrrromny sentyment. Byłam tam co prawda już 3 lata temu, jednak nigdy jej nie relacjonowałam, a uważam, że naprawdę warto.

Wszystkim, którzy wybierają się do Chorwacji polecam przeczytać najpierw parę podstawowych informacji dotyczących tego kraju, bo Chorwacja czasami naprawdę potrafi zadziwić.
Ja zdecydowałam się wybrać do środkowej części, mianowicie do Mararskiej, która jest typowo turystyczną miejscowością. Wycieczkę rezerwowałam w biurze turystycznym, tak więc nie musiałam się martwić o zakwaterowanie i przejazd. Mimo atrakcyjnej ceny biura (za wycieczkę zapłaciłam niecałe 1000 zł.), gdybym miała się drugi raz zdecydować na wyjazd w to miejsce, wolałabym zorganizować ją sobie sama. Największym minusem wyjazdu był przejazd autobusem.
Myślałam, że nie będzie źle, znajomi mnie uspokajali i mówili, że da się przeżyć. W końcu to jest TYLKO 28 godzin jazdy. Uwierzcie mi, że nie jest tak lekko. Największą wadą autobusów jest przede wszystkim brak komfortu. Nawet w najlepszych jakościowo pojazdach z klimatyzacją ciężko wytrzymać tyle godzin, szczególnie kiedy na całą trasę ma się wyznaczone tylko trzy krótkie przystanki. Wiadomo, że da się to przeżyć, ale po tej podróży doszłam do wniosku, że nie warto sobie psuć humor już na początku wyjazdu, kiedy jest się totalnie nastawionym na wypoczynek. A w autobusie niestety się nie wypoczywa. Akurat od niedawna mamy bardzo dużo połączeń lotniczych z WizzAira do Chorwacji (do Splitu) lub z Ryan Aira (m.in. do Rijeki lub Zadaru), które są stosunkowo tanie, często nawet tańsze niż połączenia autobusowe. Myślę, że warto oszczędzić sobie czasu, cierpliwości a także pieniędzy i polecieć do Chorwacji samolotem.
Drugą, równie ważną sprawą jak dojazd na miejsce, jest zakwaterowanie. W Makarskiej, jak w większości turystycznych miasteczek w Chorwacji, przeważają pensjonaty, najczęściej prowadzone przez tamtejsze rodziny. Większość z nich jest stosunkowo tania, bardzo zadbana i całkowicie wyposażona. Ja akurat miałam genialny pokój z aneksem kuchennym, w którym było dosłownie wszystko, co potrzeba w kuchni – od garnków i patelni po sztućce. Przy wynajęciu pensjonatów także nie trzeba pośredniczyc z biurem turystycznym – w internecie jest wiele stron (typu www.trivago.com albo www.booking.com) gdzie można samemu wynająć pokój, często za bardziej atrakcyjną cenę niż ta, którą oferuje biuro.

Jak już wcześniej wspominałam, przed wyjazdem warto przeczytać parę informacji na temat danego kraju po to, by wiedzieć, jak dobrze się przygotować do podróży, czyli - co ze sobą wziąć, co zwiedzić na miejscu i o czym nie zapominać. Poniżej przygotowałam dla Was kilka takich informacji w pigułce.

DON'T FORGET:
- mogłoby się wydawać, że wakacje w Chorwacji będą tanie i zazwyczaj jadąc tam spodziewamy się niższych cen w supermarketach niż w Polsce. Nic bardziej mylnego. Ceny w normalnych sklepach są około 30% droższe niż u nas, dlatego nawet jeśli będziemy mieli pokój z kuchnią i zdecydujemy się nie chodzić do restauracji, i tak niewiele zaoszczędzimy.
- plaże w Chorwacji są w większości kamieniste, więc należy KONIECZNIE pamiętać o specjalnych klapkach ochronnych. Bez nich chodzenie po plaży i kąpanie się w morzu jest naprawdę nieprzyjemne i grozi naszemu bezpieczeństwu (chyba nie muszę Wam mówić, że bardzo łatwo jest poślizgnąć się na mokrych kamieniach).
- kąpiąc się w morzu można znaleźć wiele „skarbów”, czyli wspaniałe muszle lub jeżowce. Jeśli chcecie urozmaicić czas spędzony na plaży, radze zabrać ze sobą okulary pływackie, albo jak macie taką możliwość to cały sprzęt do nurkowania.
- jeśli wpadniecie na pomysł spontanicznego wyjazdu pod namiot i rozbiciu się gdzieś „na dziko” - nic z tego. W Chorwacji panuje zakaz spania w miejscach, które nie są do tego przeznaczone.
- będąc w Chorwacji warto wybrać się na lokalny targ, na którym zawsze dostaniemy świeże owoce i warzywa - osobiście polecam przepyszne arbuzy, które są tam gigantycznych rozmiarów (czasami ważą ponad 10kg!)
- jeśli chcecie kupić lokalny alkohol, czyli Rakiję, to warto rozejrzeć się po ulicach a nie po stoiskach targowych. Często na małych szosach można spotkać Chorwatów, którzy sprzedają Rakije domowej roboty. Jest ona zazwyczaj tańsza i lepsza w smaku. Wiem, możecie powiedzieć, że to może być niebezpieczne, ale cóż. Ja spróbowałam i nadal żyję.

- jak już traficie do stoisk z pamiątkami i będziecie chcieli kupić coś dla swoich bliskich to pamiętajcie – z Chorwatami zawsze warto się targować. Jeśli chodzi o język to nie ma problemu – język chorwacki jest podobny do polskiego i nawet mówiąc w ojczystym języku i używając gestów można się dogadać. Można także zagadać po angielsku, Chorwaci pracujący w miasteczkach turystycznych zazwyczaj dobrze znają ten język.  




K.K.

piątek, 18 lipca 2014

LITWA, ŁOTWA I ESTONIA ZA 60 ZŁ!

Może nie każdemu z nas marzy się podróż do krajów nadbałtyckich, ale gdybyście mieli okazje zwiedzić je płacąc za wszystkie przejazdy 60 zł..? Ja się skusiłam i zarezerwowałam już bilety. W podróż wyruszam 7. listopada :)

Kiedy opowiadałam znajomym, ile zapłaciłam za wszystkie przejazdy autokarem na trasach:
Poznań-Wilno
Wilno-Tallin
Tallin-Ryga
Ryga-Wilno
Wilno-Poznań
nie mogli mi uwierzyć. 60 zł? Przecież tyle wydaje się na jeden ciuch w sklepie, większy obiad dla rodziny albo cztery paczki fajek. Okazuje się, że za tą kwotę możemy także zwiedzić trzy stolice Europy i spędzić w nich prawie tydzień.

/gdzie tak tanio?

Wszystko za sprawą oferty przewoźnika Simple Express. Promocja polega na tym, że na każdy przejazd pierwsze 5 biletów jest w cenie 12 złotych. Niestety popyt na bilety jest bardzo duży i trzeba je rezerwować z dużym wyprzedzeniem, zazwyczaj półrocznym.
Bilety można rezerwować na stronie internetowej przewoźnika. Sam proces jest bardzo łatwy, wystarczy tylko poszukać odpowiednią dla siebie trasę (a jest naprawdę spory wybór, w ofercie jest m.in. Moskwa, Sankt Petersburg, Praga lub Berlin), wyznaczyć datę przejazdu i następnie wybrać bilety na odpowiednią godzinę. Zamawianie jest bardzo wygodne, ponieważ nie trzeba podawać wielu danych osobowych, a do tego gotowy bilet przychodzi od razu po zamówieniu na skrzynkę mailową.
Mogłoby się wydawać, że przewoźnik, który ma w swojej ofercie tak tanie bilety, jest podejrzany albo warunki jazdy nie są zbyt komfortowe. Nic z tych rzeczy. Simple Express jest aktualnie jednym z najlepszych przewoźników w Środkowej Europie, który jest coraz bardziej rozpoznawany na Zachodzie i który bardzo się rozwinął przez ostatnie pół roku. Niedawno przewoźnik dołączył do swojej oferty przejazdów przez Czechy, Białoruś i Ukrainę, zwiększyła się także dwukrotnie liczba miast w Polsce, z których można się wybrać w podróż z Simple Express.
Co do komfortu przejazdu – pamiętam, jak jeszcze pół roku temu wracałam na święta Bożego Narodzenia z Berlina do Poznania. Wtedy po raz pierwszy jechałam autobusem z SE i byłam naprawdę pozytywnie zaskoczona. Fotele były bardzo wygodne, w dodatku skórzane i co najważniejsze nie jechało nim tak wiele ludzi (jak zazwyczaj w Polskim Busie). Dodatkową atrakcją były małe komputery dotykowe umieszczone na tyle każdego siedzenia, tak aby pasażer w trakcie podróży mógł zabić nudę i pooglądać jakiś film, posłuchać muzyki albo pograć w sudoku :)


Więc jak, jesteście już zdecydowani? Tanie bilety i wspaniała podróż czekają na Was :) Mam nadzieje, że skusicie się tak jak ja i przeżyjecie naprawdę fajne chwile w tych raczej nietypowych miejscach, które nie przyciągają zbyt wielu turystów, ale z pewnością mają swój niepowtarzalny klimat.

A pod koniec listopada możecie spodziewać się mojej relacji z wyprawy!


wtorek, 8 lipca 2014

Dobre, bo POLSKIE

Pamiętacie, jak w pierwszej notce pisałam, że pakuje się i wyruszam w kolejną podróż? To właśnie wtedy moja najlepsza przyjaciółka Julka zadzwoniła do mnie niespodziewanie i postawiła mnie przed faktem dokonanym – jedziemy do Warszawy. Jutro.

Oczywiście nie mogłam jej odmówić, tym bardziej, że zarezerwowała już miejsca w hotelu. Poza tym wyjazd był formą prezentu na moje urodziny. Mimo wszystko nie byłam zachwycona propozycją wyjazdu akurat do Warszawy. Do tego miasta szczególnie nie mam sentymentu, chociaż tak naprawdę nigdy go dokładnie nie zwiedziłam. Cóż, dajmy więc szanse Warszawie i zobaczmy co ma do zaoferowania.

Na początku muszę przyznać, że moja ocena Warszawy zapewne nie będzie obiektywna, ponieważ spędziłam tam wspaniały czas z Julką i starymi znajomymi z czasów studiów. To przede wszystkim ona zadbała o to, żeby przez cały wyjazd panowała wspaniała atmosfera.
Julka zdecydowała się zarezerwować pokój w hotelu pod Warszawą, w uroczej miejscowości Świecice. Hotel zrobił na mnie bardzo duże wrażenie. Był przede wszystkim bogato wyposażony, designerski, mogłyśmy w nim także skorzystać z ogródka letniego. Zostawiam Wam link, jeśli sami chcielibyście kiedyś się tam wybrać – naprawdę warto : ) http://hotelswiecice.pl/
Hotel był ulokowany około 10 km od Warszawy. My akurat wybrałyśmy się autem, więc dojazd do centrum Warszawy zajmował nam niecałe 20 minut (oczywiście, jeśli nie trafiłyśmy na korki ;) )
Pierwszym punktem wycieczki był Zamek Królewski, który prezentował się mniej więcej tak:




Sama budowla była ciekawa szczególnie pod względem architektonicznym, łączy bowiem różne style – barok, gotyk i klasycyzm. Poza tym miejsce to ma także bogatą historie, którą z pasją opowiedział nam przypadkowy turysta, który się do nas przyłączył podczas zwiedzania.

Następnie zwiedziłyśmy średniowieczne Stare Miasto, które urzekło nas przepięknymi kamieniczkami. Było to także miejsce tętniące życiem, w którym można było spotkać wielu obcokrajowców i i wypić kawę w klimatycznych kawiarniach.
Największe wrażenie jednak zrobiła na mnie Warszawa nocą. Osobiście uwielbiam podświetlone budynki i połączenie starych budowli z nowoczesną architekturą. Przejeżdżając ulicami Warszawy po północy miałam wrażenie, że naprawdę znajduje się w mieście z niebywałą historią, które do dziś jest jednym z najważniejszych miejsc w Europie.

Bardzo żałuje, że nie miałyśmy zbyt dużo czasu na zwiedzanie, nasz wyjazd trwał zaledwie dwa dni. W tym czasie skupiłyśmy się także na spotkaniu ze znajomymi, których nie widziałyśmy już ponad 3 lata. Mimo wszystko przekonałam się, że Warszawa wcale nie jest taka zła, jak mi się wydawało. Mogę chyba nieskromnie powiedzieć, że byłam już w wielu stolicach, nie tylko Europy, a porównując do nich Warszawę, mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że stolica Polski znajduje się w moim TOP 5.

Niewątpliwie były to moje najlepsze urodziny, za które bardzo dziękuję Julce! Oby co raz więcej takich wyjazdów :)







czwartek, 3 lipca 2014

Dlaczego warto zobaczyć Mediolan?

Hej! Chcielibyście zwiedzić Mediolan za grosze? Nic prostszego! Wystarczy tylko codziennie śledzić strony tanich przewoźników (Wizzair lub Ryanair) i cierpliwie czekać na atrakcyjne ceny przelotów. Linie lotnicze zawsze obniżają ceny bez zapowiedzi, a kiedy już pojawią się tanie loty, bardzo szybko są wykupywane. Mi rok temu udało się zwiedzić Mediolan i Bergamo płacąc za loty niecałe 37 złotych. Jak widać - cierpliwość się opłaca : )
Niektóre linie lotnicze mają także w swojej ofercie stałe promocje. Przykładowo - jeśli jesteście studentami i zbierzecie co najmniej 11-osobową grupę, możecie liczyć na zniżkę w Wizzair wynoszącą 20% na każdy lot. 

A dlaczego warto polecieć akurat do Mediolanu? 

Mediolan niewątpliwie ma w sobie urok, pomimo tego, że jest ogromnym i dosyć zanieczyszczonym miastem. Oczywiście pierwsze miejsce na liście zabytków, które warto zobaczyć w Mediolanie, zajmuje Katedra. Na mnie szczerze mówiąc nie zrobiła ona zbyt dobrego wrażenia, być może przez wielką reklamę Samsunga, która była umieszczona na jednej z bocznych ścian. W ogóle całe stare miasto wygląda raczej karykaturalnie poprzez pomieszanie wszystkich stylów architektonicznych. Każdy budynek z osobna wyglądałby pięknie, wszystkie razem prezentowały się jednak niezbyt ciekawie. 




Mimo to w Mediolanie czuć naprawdę wspaniałą atmosferę. W hostelu, w którym zatrzymałam się na kilka dni, poznałam bardzo dużo młodych studentów z całej Europy - Francji, Szwecji, Portugalii, a także z Polski. Miałam wrażenie, że wszyscy ludzie, których mijałam codziennie na ulicy byli szczęśliwi i pełni energii,. Ta atmosfera udzieliła się również mnie :) Dlatego zawsze bardzo dobrze będę wspominać ten wyjazd i już nie mogę się doczekać kolejnej wizyty w tym mieście, bilety mam już zabukowane na sierpień tego roku. Tym razem jadę odwiedzić moją przyjaciółkę, która tam studiuje. 



PS. Jak już będziecie w Mediolanie polecam wybrać się do Bergamo. Jest to stare i bardzo urokliwe miasto, które (szczególnie nocą) wygląda przepięknie.



K.K.





wtorek, 1 lipca 2014

Gdzieś pomiędzy Europą a Azją

Jak już wcześniej obiecywałam, dzisiaj opisze dokładniej swoją podróż do Stambułu. Dowiecie się miedzy innymi jaki jest ulubiony przysmak Turków i jak poradzić sobie na tureckim targu :)


/ przylot na Ataturka.

kiedy po ośmiu godzinach podróży (zaliczając przesiadkę w Rzymie) dotarłam na Port Lotniczy im. Ataturka, w oczy od razu rzucił mi się turecki przepych. Turcy nie oszczędzają na niczym. Lotnisko to przypominało bardziej ogromne centrum handlowe, z pewnością największe, jakie dotychczas widziałam. Jeszcze większe wrażenie robił parking przed lotniskiem, na którym stało dosłownie tysiące (!) taksówek. Gdy w końcu znalazłam swoją taxi, którą zamawiałam tuż przed wylotem z Warszawy, ruszyłam w stronę  najstarszej dzielnicy w Stambule - Sultan Ahmed. 

/ Sultan Ahmed - dzielnica kontrastów

Hotel, w którym się zatrzymałam, znajdował się w Starym Mieście dosłownie 10 minut drogi od największego meczetu w Stambule. Szczerze mówiąc, po cenie, jaką zapłaciłam za zakwaterowanie, nie spodziewałam się najlepszych warunków. Zdziwiłam się jednak, kiedy zaprowadzono mnie do naprawdę ślicznego pokoju z dużym łóżkiem i świeżą pościelą. Najbardziej jednak podobała mi się winda, którą można było wjechać na sam dach hotelu, z którego było widać całą panoramę miasta. 
Niestety w oczy rzucał się także kontrast miedzy mieszkańcami starego miasta. Wychodząc na ulice z jednej strony można było ujrzeć luksusową restaurację, z drugiej zwykłych robotników siedzących w piwnicy i szyjących buty. Taki widok miałam wychodząc ze swojego hotelu: 



/ tureckie przysmaki 

Drugiego dnia, przed godziną 8:00 zostałam obudzona przez właściciela hotelu. Myślałam, że coś się stało, wydawał się być bardzo przejęty. Do tego w ogóle nie mówił po angielsku i nie mógł wytłumaczyć o co mu chodzi. Okazało się, że zostałam zaprowadzona na specjalną ucztę przygotowaną przez właścicieli, prawdopodobnie w nagrodę za to, że byłam wtedy jedynym klientem w hotelu ;) Jednak to, co zobaczyłam na stole przerosło moje oczekiwania. Przede wszystkim zwróciłam uwagę na "kwadratowe" cukierki, które wyglądały jak żelki posypane cukrem pudrem. Spróbowałam, nie polecam. Do tego dostałam także do spróbowania prażone kasztany, które są bardzo popularne w Turcji i jak potem się okazało, można je kupić w budkach porozstawianych w całym mieście. Herbatę natomiast zaserwowano mi w bardzo małej szklance przypominającej kieliszek. Od tego momentu kuchnia turecka nie kojarzy mi się tylko i wyłącznie z kebabem ;)


/ turecki bazar

Każdy, kto trafi do Stambułu, prędzej czy później znajdzie się na tureckim targu. Niestety nie każdy jest na to przygotowany. Turcy mają opracowane wiele strategii sprzedaży, które skutecznie sprawiają, że pieniądze po prostu uciekają turystom z portfela.
Ich pierwsza strategia działa na zasadzie „zostańmy przyjaciółmi”. Gdy tylko zbliżyłam się do jakiegoś stoiska, podchodził do mnie sprzedawca i pytał skąd jestem. Kiedy mówiłam, że z Polski, on wypowiadał wyuczone zdanie po polsku, albo śpiewał polską piosenkę, żeby pokazać, że zna mój język i kulturę. W tym momencie w mniemaniu Turka już zostaliśmy przyjaciółmi i mogliśmy zacząć się targować. Co ciekawe, chyba każdy szanujący się turecki kupiec jest przygotowany na każdą okoliczność i zna jakiekolwiek zdanie w każdym języku świata ;)
Turcy lubią pokazywać, że klient jest dla nich najważniejszy. Dlatego wiele razy można się również spotkać z ich drugą strategią - „specjalnie dla Ciebie”. Gdy tylko ktoś zainteresuje się jakimś przedmiotem, nie daj Boże go dotknie, Turek już stoi z boku i mówi: „normalnie, dla wszystkich innych to kosztuje 300 lirów, ale SPECJALNIE DLA CIEBIE, tylko w tej minucie, sprzedam Ci to za 150”. Uwierzcie mi, że ciężko odmówić Turkowi, kiedy przedstawia taką ofertę. Najlepiej jest w ogóle się nie targować i unikać jakiegokolwiek kontaktu wzrokowego. Kiedy zacząłeś dyskutować z Turkiem na temat ceny, już wiedz, że kupisz wszystko co on będzie chciał i na pewno będziesz stratny.


Cokolwiek by nie mówić o Turcji jedno jedno jest pewnie - to wspaniały kraj, który warto zwiedzić. Żałuje, że byłam tam tylko przez weekend, mam jednak nadzieje, że kiedyś jeszcze tam wrócę.


K.K.


poniedziałek, 30 czerwca 2014

GO SOMEWHERE!

Myślicie, że podróżowanie po świecie musi być drogie? Nic bardziej mylnego!
Tego bloga założyłam z myślą o wszystkich tych, którzy sądzą, że nie stać ich na dalekie podróże. 


Zapewne każdy z nas chciałby podróżować, zwiedzać najciekawsze zakątki świata i poznawać inne kultury. Na podróże jednak zawsze brakuje czasu albo pieniędzy. Albo jednego i drugiego. 
A co powiedzielibyście na weekend w Stambule za niecałe 200 zł, łącznie z hotelem i przelotami w obie strony? Niemożliwe? A jednak!
Niecałe dwa lata temu zainteresowałam się tanim podróżowaniem. Przez przypadek dowiedziałam się o ofercie włoskich linii lotniczych, która dawała bardzo dużą zniżkę na loty po całym świecie. Długo się nie wahałam - zamówiłam lot na weekend, z Warszawy, przez Rzym, do Stambułu za niecałe 10 zł w dwie strony. Wtedy zdałam sobie sprawę, że wszystko jest możliwe, trzeba tylko chcieć i potrafić szukać. Tak zaczęła się moja historia z tanim lataniem i podróżami do wielu różnych ciekawych miejsc. Swoje wspomnienia z wyjazdu do Stambułu opisze już niedługo i podpowiem Wam, gdzie można znaleźć tanie loty. Tymczasem pakuje walizki i uciekam w kolejną podróż! :) 

K.K.